Wpisy z kategorii 'Potwory'

Gamera

Gamera Gamera jest jednym z najbardziej wymyślnych gigantów filmowych, jakie powstały. Jeżeli nie widzieliście, jak wygląda ten stwór, oto krótki opis – ogromny żółw z kłami niczym u wielkiego dzika. Mało tego, że jest tak zwinny, iż potrafi wywijać salta na specjalnie zamieszczonej rurze oraz strzelać tęczą. Prócz tego nie ma problemów w lataniu. W jaki sposób? To proste – chowa tylne nogi i używa zamiast nich silników, które ma gdzieś tam zamontowane. W Polsce Gamera nie był zbyt znanym i cenionym stworem, ale w Ameryce dorobił się on prawdziwej legendy. Wystąpił w sumie w dwunastu filmach pełnometrażowych, w których niemalże skopiowano koncept filmów z Godzillą w roli głównej. Gamera był i dobrym, i złym potworem – czasami atakował niewinną społeczność, równając miasta z powierzchnią ziemi, ale czasami walczył także z innymi, groźniejszymi potworami, które chciały zapanować na świecie. Co ciekawe, każdy z nich był tak wymyślny i wycudowany, że niekiedy naprawdę trudno było je opisać. Nawet nazwy postanowiono nadać im takie, by były trudne do wymówienia – z podobnej sławy (nadawania stworom dziwaczne imiona) słynął pisarz horrorów Howard Phillip Lovecraft. Gamera uchodził w Stanach Zjednoczonych za kogoś tak wielkiego formatu niczym Godzilla w Japonii.

Host

Host Najnowszy azjatycki gigant, który przyczynił się do zniszczenia ogromnej metropolii. Sam w sobie film zawiera kilka naprawdę ciekawych zwrotów akcji oraz nieprzewidywalnych rozgrywek między mieszkańcami a obleśnym, niepodobnym do niczego konkretnego stwora. Wygląda jak kilkunożny stwór bagnisty, ale jego pochodzenie jest znane – reżyser postanowił, że od początku będzie wiadomo, jak powstał ten agresywny potwór. Pierwsza scena jest całkiem dowcipna i przedstawia drobną kłótnię między dwoma naukowcami, którzy znudzeni swoją pracą postanawiają wylać kilka nieznanych eliksirów i pomieszać je. Spowoduje to powstanie potwora, który potem spustoszy całe miasto. Jednak sam film przeszedł bez echa, prawdopodobnie przez „Project: Monster”, który opowiadał o ataku ogromnego, dziwacznego stwora na Nowy Jork. W tłumaczeniu miały te dwa filmy podobny tytuł, co powodowało nieco zamieszania, ale mimo wszystko batalię o sławę wygrał zdecydowanie Cloverfield z amerykańskiej produkcji. I tutaj należy się zmywanie głowy dla każdego kinomana, ponieważ koreańskie kino wyszło bardzo dobrze, jeśli nie lepiej, od amerykańskiego, więc na przyszłość przyda się trochę więcej ostrożności w doborze filmów.

Kraken

Kraken W mitologii greckiej Kraken był olbrzymią mątwą-kałamarnicą, która niszczyła wszystkie okręty, które wpłynęły na jej tereny. W filmie „The Kraken” z 1981 roku stwór ma postać człowieka z kilkoma rękoma. Specjaliści od efektów specjalnych wykonali podczas pracy na tą produkcją kawał świetnej roboty. Nagrali postać wielkiego Krakena za pomocą tak zwanych ruchomych obrazków, to jest każdy ruch postaci był nałożeniem wielu obrazów przedstawiających zmiany położenia ciała potwora. Twórcy postanowili wprowadzić zmiany w postaci Krakena – dlatego nie wybrano wielkiej kałamarnicy, a połączono człowieka giganta z wielorocznym potworem. Jak na te lata film charakteryzował się wręcz świetnymi efektami specjalnymi – spektakularność tego widowiska wspominają do dzisiaj wszyscy, którzy oglądali go mają kilka lub kilkanaście lat. Stwór jest wymieniany jako jeden z najlepszych gigantycznych postaci w historii kina. I jak zostało już powiedziane, nie ma się za bardzo czemu dziwić – swoją robotę w doskonały sposób odegrały i efekty specjalne, i chwytająca fabuła. Twórcy nigdy nie ukrywali, że postać Krakena była inspirowana kilkoma innymi postaciami i to uważano za wielki plus – że przyznają się do inspiracji, zamiast się jej wypierać.

Reptilicus

Reptilicus W 1961 Szwedzi nakręcili własny, rodzinny film o wielkim gigancie. Był to okres manii na tego typu potwory, więc wiele krajów chciało mieć swojego, ale powielać pomysłów nie uśmiechał się producentom, dlatego kazali wymyślać nowe potwory. Był to jedyny szwedzki film o potworze, a konkretnie, był nim wielki jaszczur, który pluł zieloną mazią uśmiercającą wszystko, na co spadła. W przypadku Godzilli potwora grał facet ubrany w odpowiedni strój. We wcześniejszych latach role potworów grały gumowe zabawki. Tutaj jest taka oto ciekawostka, że Rapitilicus nie jest ani jednym, ani drugim, tylko ręczną kukiełką. Nazwa stwora wiąże się oczywiście z jego kształtem i ogólnym wyglądem. Był to jedyny film o ogromnym jaszczure, chociaż początkowo myślano nad squelami. Zrezygnowano jednak z tego – i czegoś jeszcze. W filmie były sceny, w których Raptilicus potrafił latać, jednak tuż przed premierą wydawcy zdecydowali się je usunąć. A powód może rozśmieszyć każdego z odrobiną poczucia humoru: ponieważ uważali, że latający jaszczur będzie mało realistyczny. O tak, dokładnie – ale reszta już się zgadza, prawda?

Stay Puff

Stay Puff To miejsce należy się pewnemu ogromnemu potworowi, który w 1984 roku nawiedził Nowy Jork. Nie był to ogromny jaszczur czy inny wycudowany wybryk natury. Prawdę powiedziawszy, potwór ten powstał w kilka sekund za pomocą jednego ze znanych Pogromców Duchów – Raya. Stali oni wobec Złego Ducha, który chciał opanować ludzkość i tuż przed osobistą walką z Pogromcami zesłał na nich klątwę w postaci tego, co sobie sami wymyślą. I właśnie Ray pomyślał o niewinnym, słodkim, uśmiechniętym Piankowym Marynarzyku, którego zajadał ze smakiem w dzieciństwie. I bęc, ogromny Marynarzyk pojawił się w mgnieniu oka siejąc spustoszenie na ulicach Nowego Jorku. Co prawda, jego rola ograniczyła się do kilkuminutowego marszu po mieście oraz wściekłej furii, kiedy Pogromcy Duchów potraktowali go wiązkami laserowymi, ale umieszczenie go na liście najbardziej znanych gigantów kinematografii jest jak najbardziej w porządku. Film „Pogromcy Duchów” zyskał dużą sympatię widzów i krytyków filmowych, a jego efekty specjalnie do dzisiaj są aktualne. To uczyniło, że Piankowy Marynarzyk zasługuje na miejsce w liście Największych Potworów. Rozmyślano podobno pojawienie się go w drugiej części filmu, ale zrezygnowano w ostateczności.